Cytaty
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Rankiem, gdym mu pakował książki do tornistra i gdym widział, jak chude jego ramiona gięły się pod ciężarem tych bizantyjskich tomów, serce mi się po prostu ściskało. Czasem prosiłem dla niego o wyrozumienie i względność, ale niemieccy profesorowie odpowiadali mi tylko, że dziecko psuję i rozpieszczam, że Michaś widocznie nie dość pracuje, że ma polski akcent i że beczy z lada powodu.

Jestem sam nauczycielem, jakkolwiek prywatnym, i nie wiem, co bym robił na świecie, gdybym jeszcze stracił wiarę w wartość nauki i pożytek, jaki z niej płynie. Myślę tylko po prostu, że nauka nie powinna być tragedią dla dzieci, że łacina nie może zastąpić powietrza i zdrowia, a dobry lub zły akcent nie powinien stanowić o losie i życiu maleńkich istot. Myślę tylko, że pedagogia lepiej spełnia swe zadanie, gdy dziecko czuje ręką prowadzącą je łagodnie, nie zaś nogę przygniatającą mu pierś i depcącą wszystko, co go nauczono czcić i kochać w domu.

W usposobieniu matki i dziecka była także wspólność objawiająca się w pewnej skłonności do egzaltacji i uczuć, i poglądów. Należeli oboje do tego rodzaju istot nerwowych, wrażliwych, szlachetnych i kochających, które zdolne są do największych poświęceń, ale które w życiu i zetknięciu się z jego rzeczywistością mało znajdują szczęścia, dając naprzód więcej, niż mogą otrzymać. Ten rodzaj ludzi ginie też zaraz, i myślę, że jakiś dzisiejszy naturalista mógłby powiedzieć o nich, że z góry są skazani na śmierć, bo przychodzą na świat z wadą serca – za dużo kochają.

W opinii niemieckich profesorów to tylko dziecko dobrze się sprawiało, które płaciło śmiechem za ich drwiny z „polskiego zacofania”, języka i tradycji. Skutkiem takich pojęć etycznych Michaś, jako niedający widoków, by mógł na przyszłość słuchać z korzyścią wykładów, a zabierający miejsce innym, został usunięty ze szkoły.

Oczy dzieci rozszerzały się ze zdziwienia na widok świec, katafalku i trumny. Może te małe mundurki dziwiła powaga i rola kolegi. Oto niedawno był jeszcze między nimi, zginał się jak i oni pod ciężarem tornistra przeładowanego niemieckimi książkami, dostawał złe stopnie, odbierał połajania i nagany publiczne, miał zły akcent; każdy z nich mógł go pociągnąć za włosy lub za ucho; a teraz leżał taki wyższy od nich, uroczysty, spokojny, otoczony światłem; wszyscy zbliżali się do niego z szacunkiem i pewną trwogą – i nawet Owicki, choć prymus, niewiele wobec niego znaczył. Chłopcy, trącając się łokciami, szeptali sobie, że teraz on już o nic nie dba, że gdyby nawet Herr Inspektor przyszedł, to on by się już nie zerwał, nie przestraszył, ale uśmiechałby się tak samo spokojnie; że on tam zupełnie, zupełnie może robić, co mu się podoba, hałasować, jak zechce, i mówić choćby po polsku do małych aniołków ze skrzydełkami pod szyją.

Oznacz znajomych, którym może się przydać




  Dowiedz się więcej
1  Gatunek i kompozycja utworu
2  Z pamiętnika poznańskiego nauczyciela - streszczenie
3  Michaś jako ofiara szkoły zaborczej



Komentarze
artykuł / utwór: Cytaty







    Tagi: